piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 17

Ally

Przed moim domem stał Eliot, nasz przyjaciel z dzieciństwa, który się we mnie kiedyś bodajże kochał. Lecz później wyjechał do Francji.
Ja go zawsze traktowałam jako przyjaciela.
Sama nie wiem, może to się kiedyś zmieni…
Strasznie się ucieszyłam jak go zobaczyłam. W trójkę mieliśmy zawsze najlepsze przygody i wspomnienia po nich.
Podbiegłam do niego i mocno go uściskałam.
Po mnie zrobiła to samo Trish.
- Cześć Eliot, skąd ty się tu wziąłeś? – powiedziałam radośnie.
- Hej dziewczyny, a są wakacje więc postanowiłem do was przyjechać i być może chodzić z wami do szkoły! – wykrzyknął uśmiechając się do nas.
- Ale nam niespodziankę zrobiłeś! – tym razem odezwała się Trish.
- Może wejdźmy najpierw do środka i wtedy pogadamy? – zapytałam lekko ironicznie. Wszyscy się zgodziliśmy i weszliśmy do mojego domu, a następnie do mojego pokoju.
Tam dopiero zaczęła się prawdziwa konwersacja.
Ja i czarnowłosa opowiadałyśmy naszemu przyjacielowi wszystko co się działo u nas, a on opowiadał nam co się działo u niego. Dowiedziałyśmy się, że jego rodzice dostali propozycję pracy w Miami i to w jednym biurowcu, więc jeśli przystaną na propozycję pracy, to się tu przeprowadzą i Eliot będzie z nami chodzić do szkoły.
Bardzo się z tego powodu cieszyłyśmy.
W końcu nastał wieczór i musiałyśmy się pożegnać z chłopakiem, jednak umówiłyśmy się z nim, że następnego dnia oprowadzimy go trochę po mieście..
Końcówkę dnia spędziłyśmy z Trish na pogaduszkach, oglądaniu komedii, jedzeniu popcornu i obrzucaniu się nim.
Po dniu pełnym wrażeń poszłyśmy zmęczone spać.
Kiedy się obudziłam moja przyjaciółka jeszcze spała.
Poszłam więc do kuchni zrobić jajecznicę.
Gdy już była gotowa, zawołałam moją przyjaciółkę, aby przyszła na śniadanie. Nikt jednak nie przychodził.


Porozkładałam jajecznicę na talerzyki, włożyłam patelnię do zlewu i poszłam na górę po czarnowłosą. A ona sobie spała. Obudziła się dopiero, gdy dostała poduszką w głowę. Spojrzała na mnie z mordem w oczach, ale od razu zmieniła nastawienie, jak zobaczyła jajecznicę. Usiadła na łóżku i zajęłyśmy się jedzeniem. Potem Trish zaproponowała, żebyśmy gdzieś wyszli z chłopakami, ale ja nie chciałam. Czemu? Po prostu bałam się, że, będąc z Austinem, palnę coś głupiego. Kiedyś nie miałam tego strachu, ale teraz... jak wiem, co on czuje do mnie?

Austin


Nudziło mi się więc postanowiłem, że pójdę do Deza,  

- Ciekawe czy jeszcze musi biedaczek ten ogródek sprzątać.
Posiedzę tam do w pół do czternastej, bo później muszę iść odebrać bransoletkę dla Ally. - mówiłem sam do siebie, po czym ruszyłem w stronę domu mojego przyjaciela.
Kiedy byłem już na miejscu zadzwoniłem do drzwi, lecz nikt nie otwierał. Pociągnąłem za klamkę i drzwi same się otworzyły.
Zdziwiłem się, dlatego wszedłem do środka. 
Nikogo tam nie było, więc postanowiłem zajrzeć na zewnątrz.
Na widok jaki zobaczyłem zacząłem się głośno śmiać.
Dez klęczał obok swojej mamy i wyrywał chwasty, ale nie to było śmieszne. Mój przyjaciel miał na sobie różowy fartuszek z barbie, a na głowie miał worek na śmieci.
- Ładne ubranko – powiedziałem do niego przez śmiech.
- O, witaj Austin – powiedziała ozięble mama rudzielca.
- Dzień dobry proszę pani, to ja może sobie pójdę i nie będę tu przeszkadzać – powiedziałem i już chciałem wychodzić, ale kobieta mnie zatrzymała.
- Może skoro już jesteś, to pomógł byś swojemu przyjacielowi, co?
- Ale to konieczneee?...Eee…to znaczy …tak, z wielką chęcią. - powiedziałem szybko widząc minę matki Deza.
- Dobrze, a więc załóż to – powiedziała podając mi fartuch ze spangebobem i worek na śmieci. Przynajmniej miałem lepiej niż Dez…
Tak więc zmuszony do pracy założyłem te okropne łachy i zacząłem wyrywać chwasty.
Praca ciągnęła mi się nieskończenie długo.
Nareszcie wybiło na zegarze w pół do czternastej i powiedziałem że muszę już iść.
Droga do galerii zajęła mi czterdzieści minut.
Kiedy już w niej byłem rozejrzałem się dookoła, przypominając sobie wzrokiem drogę do jubilera.
W końcu znalazłem prawidłową alejkę i udałem się do sklepu.
Bransoletka już była gotowa.
Kupiłem do niej jeszcze jakieś eleganckie pudełeczko i schowałem do kieszeni.
Teraz pozostało mi jeszcze tylko kupienie kwiatów.
Ruszyłem więc do kwiaciarni i wybrałem bukiet czerwonych róż.
Następnie ruszyłem do domu.

Ally

Po udanym popołudniu spędzonym z Trish na oprowadzaniu Eliota, udałam się do domu.
Dziwne, że ten mój cichy wielbiciel nie wysłał mi nic do tej pory.
Gdy byłam już w mieszkaniu, udałam się do mojego pokoju, gdzie położyłam się na łóżku.
Już miałam zasnąć, ale przeszkodził mi w tym…

                                               ~~~~~~~~~~
                         Hejka! Mam nadzieję, że rozdział się podoba, bo mi tak średnio. Troszkę pomogła mi Julka. To ona napisze kolejny rozdział. Mam już na niego pomysła, więc spodziewajcie się go w najbliższym czasie ;)
                       I koniecznie piszcie wasze opinie w komentarzach. To na prawdę motywuje...i dziękuję, że bierzecie udział w ankiecie.


                                                   Paa! # ;*


~Refive

7 komentarzy:

  1. Bosko, ale ty to na pewno wiesz, pisałam ci to już ;p
    Następny zacznę pisać, jak skończę mój ;P
    ~JulkaXD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;*
      No właśnie nie wiem
      z resztą ty to powinnaś wiedzieć że komentarze motywują ;)
      I oki :D

      Usuń
    2. Wiem, wiem, doskonale o tym wiem :P
      ~JulkaXD

      Usuń
  2. Super! Eliot... To musiał być on...
    Czekam na next!
    Love ya♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzwonek do drzwi. Otworzyłam i
    a) zobaczyłam róże i pudełko
    b) eliota który coś powiedział, albo coś zrobił i widział to Austin i sprawa się rypła xd świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki,
      i nie zdradzaj mi tutaj jak będzie :P

      Usuń
  4. Super !!!!!
    Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń