sobota, 12 października 2013

Rozdział 37

Kiedy Dez w końcu upchnął te swoje klamoty do busa wujka Ally, mogliśmy wsiąść do środka. Miejsca było na tyle dużo, że każdy się zmieścił. 

Ally 

Rozsiedliśmy się wygonie w swoich fotelach. 
Po 15 minutach jazdy zobaczyłam jak Dez powoli wyciąga swoją dłoń w kierunku łysiny wujka. ( zapomniałam dodać że wujek Ally nie ma włosów ;P ) On nic nie wiedząc jechał spokojnie nucąc sobie piosenkę lecącą w radiu. Pięć minut później ja, Trish i Austin nie mogliśmy wytrzymać ze śmiechu. Kiedy nasz rudowłosy przyjaciel zaczął macać gładziutką głowę Carla, on krzyknął w niebo
głosy z przerażenia i zdezorientowania. 
- Co ty robisz?! – zapytał. Dez nagle wydał się zawstydzony. 
- Jaa.. tego no... ja... 
- Daj mu spokój, wujku – powiedziałam. 
Dalej nie mówiliśmy o tym. 
- Carl, jaką ty masz piękną głowę, w życiu piękniejszej nie widziałem – Dez powiedział nagle. Wszyscy spojrzeliśmy się na niego dziwnie. On tylko odwrócił głowę w kierunku okna i udawał, że nic się nie stało. Przez jakiś czas siedzieliśmy cicho. Po tej jakże długiej chwili doszły mnie śpiewy z tylnego siedzenia. Odwróciłam się tam, to był Dez.
- W więziennym szpitalu na zgniłym posłaniu nieznany młodzieniec umiera, pierś mu się porusza, w powolnym konaniu, błędnymi oczami przebiera! 
Wszyscy spojrzeliśmy się na niego z przerażeniem w oczach, nawet wujek przystanął na środku skrzyżowania ze zdziwienia. 
- Eee... o co chodzi? Coś się stało? - zapytał zdziwiony rudzielec. 
- No ta twoja piosenka… - zaczął Austin. 
- …jest dziwna – dokończyła Trish. 
- To zaśpiewajmy inną – zaproponował nasz przyjaciel. 
– Znacie to? Komar to jest zwierzę, kurwa jego mać… 
- Jak cię nie ujebie, to nie może spać! Hej, czy widzisz komara, jak mu dupa świeci, przypierdol mu gazetąąąą, wyżej nie poleci! – zawtórowaliśmy mu. Jak moglibyśmy tego nie znać? 
Jechaliśmy jeszcze kilka godzin śpiewając różne fajne piosenki, aż w końcu się ściemniło. Samochód został zaparkowany na poboczu drogi, a my położyliśmy się wygodnie w siedzeniach i zasnęliśmy. Kiedy otworzyłam rano oczy, wujka z nami nie było. Wszyscy wyszliśmy z samochodu. Zobaczyliśmy przed nim ogromnego woła, a tak konkretniej krowę. Zaniemówiliśmy. 
- C…co to ma być? Krowa na środku drogi?? – usłyszałam obok siebie głos Austina. Ja jeszcze nie bardzo mogłam mówić, zbyt zaskoczona byłam. Reszta chyba też. 
- No właśnie się zastanawiam… Co mam z nią zrobić? – powiedział mój wujek. – Przejechać nie mam jak. 
- Zadzwonię na straż pożarną! - rzucił szybko Dez i od razu wybrał numer. Nie byliśmy pewni czy akurat oni nam pomogą, ale coś zrobić musieliśmy. 

5 minut później, straż pożarna 

- Przepraszamy, ale akurat w tej chwili nikt od nas nie może do państwa przyjechać, najwyżej za jakąś godzinę, albo dłużej, ponieważ jeszcze jest parę osób które czekają na pomoc jak ściągnięcie kota lub innych rzeczy, tak, na pewno, do widzenia - powiedział mężczyzna po czym odłożył słuchawkę. 
- A kiedy mi pomożecie? Przecież wyraźnie powiedziałem, że od mojego komputera, gdzie mam bardzo ważne nagrania wylatują jakieś iskry! - rzucił zdenerwowany chłopak czekający w remizie od ponad godziny. 
- Na prawdę nie ma pan co robić?! 
- No właśnie nie! 
- To niech pan weźmie kluczyki które leżą na moim biurku i pojedzie wozem strażackim pod adres który zanotowałem i leży obok kluczy! - rzucił oczywiście nie poważnie. 
- Dobrze – powiedział chłopak, po czym zniknął z oczu starszego pana. 

10 minut później, ekipa A&A

- No to co robimy? - zapytał po raz setny mój wujek.
Nie mieliśmy pojęcia, co robić.
Nagle usłyszeliśmy syrenę straży pożarnej.
Po chwili obok nas stanął ich wóz.
- Mieli nie przyjeżdżać, nie? - spytałam.
- Taak... - potwierdził wujek.
Z samochodu wyszedł kierowca. Byłam zaskoczona, tak, jak Trish.
- Tivolt?!


  **********
Heeeyoo! Nareszcie wstawiłam ten rozdział, w sumie to w całości napisałyśmy go razem z Julką dzisiaj :3
Mam nadzieję że nie gniewacie się na nas bardzo i jeszcze czytacie tego bloga.
I tak przy okazji dzięki wam wielkie za ponad 39000 wejść ;*
Hmmm... tak się zastanawiam co by tu jeszcze dodać xD
Może tylko to że mam strasznie dużo nauki, a właściwie to masę ćwiczenia na instrumencie, a Julka ma jeszcze więcej bo musi się bardzo dużo uczyć do sprawdzianu gimnazjalnego, w każdym bądź razie, chcę żebyście wiedzieli że nie dodajemy rozdziałów nie z lenistwa, lecz z braku czasu.
Mam nadzieję że nas zrozumiecie, bo wy z pewnością nie macie lżej.


Buziaki ;***

~Refive <333