środa, 24 lipca 2013

Rozdział 15




Ally
Siedziałam właśnie przy pianinie i komponowałam  nową piosenkę. Opisywała ona moje uczucia do Austina. Niespodziewanie zadzwonił mój telefon. Okazało się że to Trish.
ROZMOWA TELEFONICZNA:
- Halo? - odezwała się.
- Ally! Zaraz do ciebie przyjdę!! Mam coś ci ważnego do powiedzenia!!
- Dobra, dobra. Mów co się stało!
- Powiem ci zaraz, idź otwórz drzwi. - rozłączyła się, po czym usłyszałam dzwonek do drzwi.


Zdziwiłam się trochę, ale od razu podeszłam i otworzyłam przyjaciółce. Na jej twarzy malowała się radość. Zaraziła mnie uśmiechem.

- No, to o co chodzi? – spytałam.

- Gadałam z Dezem… - zaczęła, specjalnie powodując napięcie. Kiwnęłam głową, by zaczęła dalej mówić. Ona na to uśmiechnęła się jeszcze szerzej i kontynuowała. – i on powiedział, że Austin też się w tobie zakochał.

Gdy wypowiedziała te słowa poczułam wzbierającą się we mnie euforię. Przytuliłam szybko przyjaciółkę, dziękując jej przy okazji za tą rozmowę. Ale w jednej chwili coś sobie uświadomiłam.

- Powiedziałaś mu, że kocham Austina? Teraz on jemu przekaże! – westchnęłam.
- No to chyba dobrze, będziecie wtedy razem…

Usiadłam powoli na kanapę, wbijając wzrok w podłogę.

- Sama nie wiem… - westchnęłam. – Może po prostu poczekam na jego ruch? – spojrzałam pytająco na Trish. Ona usiadła koło mnie.

- I tak nie zrobisz nic pierwsza, nie? – to było pytanie retoryczne. Byłam zbyt nieśmiała na cokolwiek, a co dopiero na wyznanie uczuć chłopakowi. Mogłam jedynie liczyć na to, że on coś pierwszy zrobi w tym kierunku…

Między nami zapanowała niespokojna cisza. Obie byłyśmy zdenerwowane, zniecierpliwione, nie wiem, jak to nazwać. Nasze uczucia miksowały się w powietrzu, powodując niebezpieczną mieszankę, która udzieliłaby się każdemu, kto by wszedł do mojego salonu. Czekałyśmy na nie wiadomo, co, na rzecz, która tak naprawdę mogła się nigdy nie zdarzyć…

Austin

Siedziałem na moim łóżku wpatrzony w jakiś punkt przede mną. Byłem zdenerwowany – nie wiedziałem, co robił Dez... Ani co czuje do mnie Ally. Bałem się, że wszystko się wyda i że ją stracę. Przez ten strach robiłem się coraz bardziej nerwowy, aż w końcu nie wytrzymałem i wstałem, rzucając poduszką gdzieś przed siebie. Podszedłem do okna i patrzyłem się na ulice bez powodu. Czekałem na telefon, na jego przyjście, na cokolwiek. Wtem… drzwi do mojego pokoju otworzyły się i ujrzałem w nich Deza. Na jego twarzy widniał uśmiech, co od razu napełniło mnie nadzieją.

- Ona też cię kocha! – prawie wykrzyknął rudowłosy. – Musisz zaraz do niej iść i jej wyznać uczucia!

- Co? Nie, nie… umiem… - odparłem cicho. Nie potrafiłem stanąć przed nią, spojrzeć jej w oczy i powiedzieć, że ją kocham. I wiem to już teraz, kiedy siedzę siebie w domu.

- Jak to nie umiesz? Ty nie umiesz? – zapytał, lekko zaskoczony. Spojrzałem na niego.

- Nie, to jest trudne. Muszę wymyślić jakiś inny sposób… Wiem! – wykrzyknąłem nagle, przez co Dez aż podskoczył. – Napiszę jej list.

- A jak się podpiszesz? – dopytywał zaciekawiony Dez.

- Raczej nie moim imieniem – zaśmiałem się. – Hm… Może ‘cichy wielbiciel’?

- Nie jest to zbyt… nieoryginalne?

- Masz rację – westchnąłem. – To może…'na zawsze twój'? Nie wiem...

- Super! – wykrzyknął z uśmiechem. – To pisz!

Wyjąłem z biurka kartkę i zacząłem pisać.

Ally

- Chodźmy może do kina, co? – spytała Trish po nieskończenie długiej chwili milczenia. Potrzebowałam paru sekund, żeby się ‘ogarnąć’, a potem odparłam:

- Jasne.

W kinie grali akurat jakąś komedię, więc poszłyśmy na nią. Kupiłyśmy bilety, popcorn z piciem i weszłyśmy na salę. Film był naprawdę świetny, śmiałam się do łez i zapomniałam o wszystkich moich problemach. Kiedy jednak dotarłyśmy z powrotem do mojego domu, wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Stało się jednak coś, czego bym się nie spodziewała. Na wycieraczce przed domem leżała koperta, na której było napisane moje imię. Spojrzałam zaskoczona na Trish, a w jej oczach dostrzegłam zaciekawienie.

- Weź ją!

Posłuchałam jej i podniosłam list, po czym obie weszłyśmy do domu. Przyjaciółka pociągnęła mnie na kanapę i zaraz kazała otwierać kopertę. Zawartość listu zaskoczyła mnie jeszcze bardziej.

„Droga Ally!

Nie mam odwagi powiedzieć ci tego twarzą w twarz, więc napiszę to tu. Jesteś najważniejszą dziewczyną w moim życiu. Nigdy wcześniej tego nie czułem, ale wiem, że to jest miłość. Tak, kocham cię ponad życie. Nie ujawnię jeszcze, kim jestem, ale mnie znasz. Tak bardzo chcę, żebyś to wiedziała, ale nie potrafię powiedzieć ci tego w oczy. Kocham cię.
Na zawsze twój <3”

Spojrzałam na przyjaciółkę, a ona się tylko uśmiechnęła.

- Masz cichego wielbiciela – zaśmiała się. Wywołała tym szeroki uśmiech na mojej twarzy.

#####

Hej :)
Tym razem rozdział publikuję ja - Julka :D
Początek tego rozdziału napisała Tyśka, ja go skończyłam :)
Nie będę już przedłużać, komentujcie! :D
~JulkaXD

11 komentarzy:

  1. Super! Piszcie szybko next! Cichy wielbiciel... "Na zawsze twój"... Aww...

    OdpowiedzUsuń
  2. To słodkie, czekam na nexta
    P.S Super rozdział, zresztą jak zwykle

    OdpowiedzUsuń
  3. Noo, to takie słodkie xD
    Wprowadziłaś tego lista i teraz nie mam pojęcia
    o czym w tym liście mam pisać!
    No nic, coś się wymyśli :P
    Ale rozdział superaśny i sweeetaśny :D

    Lofciam <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno cos wymyślisz xd
    I chociaz podoba mi sie to co napisala julka to tesknie za tyśką :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Słodki <3 Uwielbiam Auslly. Oby tak dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja myślałam nad podpisem: "Twój Blondasek" Tiaa wiem, dziwna jestem ^^
    A, no i rozdzialik świetny, wy to macie talent dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy napiszecie nexta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, coś nie mam pomysła na tego nexta, jakbyście mogli to mi podrzućcie jakiś ;)

      Usuń