czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 45

Następnego dnia obudziłam się dosyć późno.Wstałam leniwie z łóżka i poszłam się ubrać. Gdy już wyszłam z łazienki, zeszłam do kuchni. Zaburczało mi w brzuchu, więc postanowiłam coś zjeść. 'A tak w ogóle to gdzie są wszyscy?' - spytałam siebie w myślach zdziwiona. Wyjrzałam przez okno, i zobaczyłam Trish grającą z Dezem w piłkę. Brakowało tylko Austina, wujka, cioci, oraz mojego kuzyna. Właśnie, z ciocią Niną oraz z Tonym nie widziałam się jeszcze odkąd tu przyjechaliśmy.
Po chwili namysłu wróciłam planu zjedzenia jakiegoś śniadania. W sumie to nie miałam ochoty na coś obfitego i wytrawnego, postawiłam więc na zwykłe płatki kukurydziane z mlekiem.
Po zjedzeniu wstawiłam brudną miskę do zlewu, a następnie poszłam po jakieś pantofelki.
Kiedy już miałam je na nogach, ruszyłam do moich przyjaciół. Gdy ich zobaczyłam, nie grali już w piłkę, tylko leżeli plackiem na trawie.
- Wiecie, że na tym mogły załatwiać swoje potrzeby zwierzęta? - spytałam ironicznie.
- Fuuu, musisz mówić mi to akurat teraz? Będę musiała znowu wymyć włosy. - powiedziała niezadowolona czarnowłosa.
- Nie przesadzaj Trish, to będzie taki twój nowy perfum. - zaczął się z niej nabijać rudzielec.
- Bardzo śmieszne. swoją drogą, masz coś na plecach. - dodała, kiedy Dez zmusił się do pozycji siedzącej.
- Zdejmij to! Błagam, Trish!!!
- Sorry, ja idę się wymyć! - krzyknęła na odchodne, po czym weszła do budynku.
- Ally? - zapytał z nadzieją mój przyjaciel.
- Przepraszam, muszę znaleźć Austina i moją rodzinę. - starałam się jakoś wymknąć z zaistniałej sytuacji.
- Dobra, dobra, idź już, ja idę do Trish.
Zaśmiałam się cicho. Oni to są jednak do siebie przywiązani.
Zaczęłam obchodzić całą farmę w poszukiwaniu kogokolwiek. Pierwszą znalazłam ciocię Ninę.
- Cześć ciociu! - przywitałam się z uśmiechem na twarzy. Nie widziałyśmy się pare lat.
- Ally, jak ty wyrosłaś!
- Oj tam, przesadzasz ciociu.
- Wcale nie przesadzam! Widziałaś się już z Tonym? Nie mógł się doczekać kiedy przyjedziesz.
- Nie, jeszcze nie. właśnie go szukałam.
- Hmm, ja też nie wiem, gdzie on może teraz być. Może pomaga Carlowi. Sprawdź najpierw u kur.
Przytaknęłam cioci, po czym zrobiłam tak jak kazała.
Kiedy znalazłam się przy wybiegu dla kur, znalazłam mojego blondwłosego przyjaciela.
Chyba próbował je nakarmić, bo trzymaj w ręku miskę z ziarnem.
- Hey. - uśmiechnęłam się do niego.
- Cześć Ally. - odwzajemnił mój uśmiech.
- Nie spodziewałam się ciebie tutaj. - zaśmiałam się lekko.
- Twój wujek poprosił mnie, żebym je nakarmił. - wytłumaczył.
Obserwowałam jego ruchy, najpierw otworzył opakowanie z ziarnem, a potem... wszystkie kury zaczęły na niego wskakiwać. Wyglądało to komicznie. Jednak po 5 minutach, zauważyłam, że podczas kurzego ataku, Austin musiał upaść i uderzyć się w głowę, na dodatek jeszcze kury zaczęły go dziobać.
- Sio mi stąd! Już! Przestańcie! - zaczęłam krzyczeć na oszołomione zwierzęta, które zaczęły ode mnie uciekać.
- Austin! Halo, słyszysz mnie?! - krzyknęłam do ucha blondynowi, jednak nic to nie dawało, nie otwierał oczu. - Austin!!! - znów zaczęło robić mi się czarno przed oczami.

***
Wiem, że strasznie krótki, przepraszam :c
Ale wiecie, też nie miałam za dużo weny, tym bardziej, że były tylko 3 komentarze pod ostatnim rozdziałem, a w tym dwa moje... czyli wychodzi na to, że tylko jedna osoba skomentowała.
I to właśnie tej osobie chciałabym zadedykować ten rozdział,a tak dokładniej to dwóm, Niepozornej Romantyczce, oraz kochanej Klaudii K., która podniosła mnie wielce na duchu swoimi komentarzami pod ostatnim postem, i zachęciła mnie do napisania tego rozdziału, dziękuję Wam bardzo ;***
Dzięki takim osobom chce się pisać <3

Mam nadzieję, że następny napiszę szybko, no i, że ten skomentuje nieco większa ilość osób ;)

Paa! ;* <3

~Refive ;D

sobota, 21 czerwca 2014

Chyba już nie wchodzicie na tego bloga...

Tak mi się coś zdaje, że większość z Was przestała wchodzić na tego bloga ;/
Ale wiem, że to tylko i wyłącznie moja wina, przez moją totalna nieobowiązkowość :c
Dobra, ale nie o tym post xD

Z okazji, że nawiązałam współpracę z _Unpredictable_ stworzyłyśmy wspólnego bloga. Ponieważ _Unpredictable_ z pewnością będzie mnie zaganiała do pracy, rozdziały powinny pojawiać się w miarę regularnie ;3 Zapraszam Was na tego bloga serdecznie, zachęcam do komentowania, oraz do obserwowania <3

Tu macie linka: W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca.

I przy okazji chciałabym zareklamować dwa blogi mojej przyjaciółki, która pisze świetnie, co prawda nie o Auslly ani Raurze, ale występują tam R5, więc jeśli ktoś byłby zainteresowany, to zapraszam ;)

I linki:

Pierwszy 
I drugi ;3

~Refive, jak zwykle ja, wiem, pewnie macie mnie już dość xD Ale i tak Was mocno kocham! ;**

piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział 44


*Ally Dawson*

Kiedy usiadłam na siedzeniu poczułam się dziwnie,  moje ręce niespodziewanie zaczęły się pocić. Boże, żebym nie zemdlała.
-Ally spokojnie, Dez może jest taki uhm ... - blondyn przegryzł dolną wargę, nie wiedział co powiedzieć – Szalony ale nie jest AŻ tak głupi, żeby coś mu się stało
-Serio w to wierzysz? - zapytałam cicho łkając
-Tak – odparł i mnie objął. Po chwili jednak robiło się tutaj gorąco, poczułam jak pot oblewa moje ciało. Chciałam szturchnąć Carla i poprosić go, by włączył klimatyzację jednak tak czułam się słabo, że podniesienie ręki było dla mnie wyzwaniem.
- Ally! - krzyknęła Trish, jednak nic nie odpowiedziałam bo …
Zemdlałam. Nie mam pojęcia kiedy, ale jednak. Obudziłam się gdy usłyszałam otwierane drzwi samochodu. Otworzyłam powoli oczy łapiąc kontakt ze światem. Zobaczyłam wyjmującego mnie powoli z samochodu Austina. Kiedy zobaczył, że jestem już przytomna, uśmiechnął się lekko po czym ponaglił mnie abyśmy szli zobaczyć co z Dezem. No tak… przecież to ze strachu o mojego przyjaciela nieco zasłabłam. Rozejrzałam się dookoła – Na środku malutkiego parku stało naprawdę spore drzewo, w około którego stała grupka jakichś dzieci, paru strażaków, pogotowie oraz policja.
- Co tu się stało? – podeszłam tam po chwili i zapytałam.
- Tam, na drzewie! – odpowiedziała mała dziewczynka. Razem z jej słowami mój wzrok przeniósł się we wskazane miejsce. Na drzewie siedział oczywiście nie kto inny jak Dez. Byłam zdziwiona… to nawet mało powiedziane. Skoro Dez w niewyjaśnionych okolicznościach znalazł się na drzewie, to chyba nie znaczy, że coś mu się stało. Więc dlaczego jest tutaj pogotowie, straż pożarna i policja?
-Dez! Złaź z tego cholernego drzewa! - otworzyłam szerzej oczy, nie wiedziałam, że Carl przeklina. Denerwował się, ale nigdy nie przeklinał. Po chwili do nas przyszedł rudzielec trzymając w rękach kotka, był malutki i patrzył tak niewinnie.
-Hej! Co tam? - spytał, chciałam już coś odpowiedzieć, ale nagle zrobiło mi się niedobrze i pobladłam. Zaczęło kręcić mi się w głowie i zemdlałam, ale dzięki zwinnemu refleksowi Austina, upadłam w jego ramiona.

*****
Obudziłam się w jakimś pokoju. Styl wiejski, czyli to znaczy, że dojechaliśmy na wieś.
-Ooo obudziła się moja królewna – powiedział Austin i podszedł do mnie po czym położył dłoń na mojej dłoni – Wyspana?
-Haha bardzo śmieszne – odparłam – A gdzie Dez i Trish?
-Poszli pokąpać się w jeziorze. Mi jednak się nie chciało, wolałem wiedzieć czy nic ci nie jest powiedział i uśmiechnął się, zawsze hipnotyzowały mnie te jego oczy, ciepłe i czekoladowe oczy które patrzyły się na mnie.
-Czyli martwiłeś się o mnie? - gdy spytałam się chłopak przytaknął – Aww to słodkie Austin – przytuliłam się go. Boże jaki on jest kochany! Chłopak niespodziewanie się przybliżył i to nawet bardzo, wiedziałam co mu po tym łbie siedzi. Kiedy chciał mnie pocałować, odwróciłam głowę, przez to blondyn dał mi całusa ... w policzek. Co mi odbiło? Dlaczego się tym tak zdenerwowałam? Pff przecież istnieje pocałunek przyjacielski? A może nie. 

- Jesteś głodna? - wyszeptał mi do ucha, przez co poczułam prąd podniecenia. Zaraz co?! Przecież nie mogę się w nim zakochać! Cholera! 
- Nieee jak na razie nie - odparłam - A mogę z wami iść popływać? 
- Nie. To znaczy odpoczywaj Ally jutro idziemy do lasu – powiedział Austin po czym opuścił pokój a ja opadłam na poduszkę. Co za pokręcony dzień – pomyślałam.

●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●Witajcie tym razem piszę ja _ Unpredictable _ Refive pomagała mi też. Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba <3
Kocham was i proszę komentujcie ♥