czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 27

Przecież Austin uwielbia jest ohydne rzeczy, jak można chcieć śledzia, i to zapewne surowego.
- Sorki, zapomniałam, przecież ty lubisz jeść ohydne rzeczy. Zjesz sobie jak wrócisz do domu. Za nic w świecie nie przyniosę ci tutaj tej śmierdzącej ryby.
Dobra, to ja już idę, pa Austin, przyjdę jutro.
- Pa Ally. – powiedział jakby… ze smutkiem?
Wzięłam swoją torebkę z wieszaka po którą tutaj przyszłam i chciałam pójść już do domu, lecz zatrzymał mnie Austin.
- Co ty robisz, przecież do jutra powinieneś zostać w łóżku!
Patrzył mi w oczy, a w następnej chwili poczułam jego usta na moich. Natychmiast odwzajemniłam pocałunek. Poczułam się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Jego ramiona objęły mnie w talii i przyciągnęły bliżej. Nie chciałam, żeby ta chwila się skończyła, ale oczywiście wszechświat postanowił inaczej. Do Sali szpitalnej wszedł lekarz, który, gdy zobaczył, co robimy, powiedział:
- Ej, dzieciaki, nie wolno okazywać uczuć w miejscu publicznym!
Natychmiast odskoczyliśmy od siebie. Ten facet, bądź co bądź, przestraszył nas trochę.
- Austin, powinieneś leżeć – powiedział stanowczo, na co blondyn pokiwał głową.
 Zaraz wrócę, tylko…
- Ja już lecę - przerwałam mu i uciekłam. Sama nie wiem, czemu, po prostu wybiegłam stamtąd, nie zważając na wołania chłopaka. Próbowałam się dodzwonić do Trish, która, jak wcześniej, nie odbierała telefonów.
A potrzebowałam się w tej chwili komuś zwierzyć.
Nie miałam zamiaru o wszystkim mówić Dezowi.
Był to mój przyjaciel oczywiście, ale on był ‘mentorem’ Austina, a moim była Trish.
My mamy swoje sprawy, a oni swoje.
Ale w tej chwili doskwierał mi bardziej niż zwykle brak osoby, której mogłabym się zwierzyć.
Postanowiłam jednak zadzwonić po Deza, ponieważ strasznie by mi się nudziło.
Kiedy doszłam już do domu i przeszłam przez drzwi, ruszyłam w stronę mojego pokoju.
Zaczęło się już ściemniać więc zapaliłam w nim światło.
Usiadłam na łóżku, wzięłam do ręki komórkę, którą miałam w torebce i prędko wykręciłam numer do Deza.
Po chwili odebrał:
- Cześć Ally – powiedział radośnie.
- Hejka Dez, mam do ciebie prośbę, mógł byś do mnie przyjść? Strasznie mi się nudzi. – rzuciłam błagalnym tonem głosu.
- Dobra, będę za 10 minut. Pa.
- Pa! – krzyknęłam do słuchawki i się rozłączyłam.
Podczas czekania na mojego przyjaciela leżałam na łóżku, i myślałam o tym, co się stało w szpitalu. O wybudzeniu się Austina, o naszym pocałunku i o ucieczce Deza. Nadal dręczyło mnie również co się mogło stać z Trish.
W końcu zadzwonił dzwonek do drzwi, przerywając moje rozmyślenia.
Kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam mojego wesołego przyjaciela.
Kiedy go wpuściłam do środka i się już przywitaliśmy, ruszyliśmy prędko do mojego pokoju.
Później ja usiadłam na łóżku, a rudzielec na podłodze.
- Wiesz, że Austin się obudził? – zaczęłam rozmowę.
- Obudził się? Jak? To świetna wiadomość! I dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś? – powiedział jednocześnie zdziwiony, szczęśliwy i oburzony.
- Mówiłam ci w szpitalu, ale ty pobiegłeś gdzieś z szaszłykiem.
- Aaa, to dlatego go nie mogłem zjeść… właśnie, dlaczego mój szaszłyk był zgnieciony?
- Bo leżałeś na nim. A właśnie, mam do ciebie pytanko, nie wiesz co paralizator, i to w dodatku włączony robił na Austinie? – zapytałam nieco zdziwiona.
- To był paralizator? Ups, to było niechcący… - powiedział zawstydzony.
- Ale jak to się stało?
- No sam, nie wiem, tak jakoś…
- Dobra, nie ważne, wiesz, że dzięki tobie nasz przyjaciel się obudził? To właśnie przez ten silny wstrząs od paralizatora został wybudzony. – rzuciłam uśmiechnięta i obserwowałam reakcję Deza.
- Naprawdę?! – zapytał bardzo szczęśliwy, lecz nie dane było mu skończyć, gdyż przerwał mu mój telefon.
Usłyszałam dźwięk przychodzącego esemesa i szybko spojrzałam od kogo on jest.
Byłam bardzo zdziwiona i szczęśliwa.
Było on od Trish.
Szybko przeczytałam wiadomość.
- Ally, co się stało? – zapytał zdziwiony chłopak.
- Trish się odezwała. – rzuciłam radośnie.
- No to czytaj na głos. - Powiedział wyraźnie zaciekawiony.
- Ok:
Hejka Ally, przepraszam cię, że się do ciebie nie odzywałam aż tak długo, ale wyjechałam na szkolenie jak się robi szaszłyki ze śledzi. No i oczywiście nie przewidziałam tego że zabiorą nam komórki. Jeszcze raz cię bardzo przepraszam, pozdrów wszystkich, wrócę za 3 dni.

Jedno mnie tylko zastanawiało, skąd ona wzięła w takim razie ten telefon? I tak właściwie to po co jej taki kurs?

                              ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
                     Siemka! Nareszcie skończyłam ten rozdział, trochę pomogła mi przy nim Julka, wena jej nie co powróciła, ale niestety nie na tego bloga. Następny Rozdział napisze Kasia.
                   Mam nadzieję, że ten wam się podoba, piszcie swoje opinie w komentarzach ;)

                                                Paa! <3


~Refive xD

16 komentarzy:

  1. AAAAAAAAAAAAAAAAA!!! Szaszłyki ze śledzi?! Przeginasz xD ja serio jestem już zmęczona ciągłym śmianiem z tego xD wyjaśniło się wreszcie tajemnicze zniknięcie Trish i ten pocałunek :D teraz moją kolej... Buhahaha, będzie się działo, zresztą znasz mnie i wiesz, że nie myślę do końca jasno ^^
    ~Kasia<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahahahah, dobijasz mnie, ja też już nie mam siły się z tego śmiać, ale ciągle to robię xD
      a ten pomysł z szaszłykiem śledziowym to mój i Julki jest bo ja wymyśliłam łowienie śledzi a Lulka szaszłyka xD Hahahah xD
      I tak, baaardzo dobrze cię znam, i wiem że nie myślisz trzeźwo, więc teraz potkatuję cię jeszcze bardziej żeby był meega rozdział xD
      ~Refive xD

      Usuń
    2. No nie wiem, jeszcze trochę, a będę leżała w trumnie z bananem na twarzy xD

      Usuń
    3. Hahahah, w sumie to nie wiem czy jeszcze bardziej się da xD

      Usuń
  2. ahahahhahahahahahah szaszłyki ze śledzi hahahah ; ** rozdział genialny i bardzo śmieszny nie mogę przestać się śmiać ; )) hahaha ; ** czekam z niecierpliwością na nexta ! ; DD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, naprawdę, właśnie o to mi chodzi, żeby moje rozdziały były śmieszne. I widzę w takim razie, że uzyskałam cel xD

      Usuń
    2. A ja jestem poważna...xD HAHAHAHAHAHAHAHA :D sama się rozśmieszam xD
      ~Kasia<3

      Usuń
  3. Świetnie kocham twojego bloga/Ally...;DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, baaardzo się cieszę, nie mam pojęcia jak to możliwe, bo to opowiadanie jest bardzo lipne, a szczególnie moje rozdziały, ale się na prawdę bardzo cieszę ;D

      Usuń
  4. Zajebiaszczy rozdział ;P
    Szaszłyki ze śledzi = głupawka ;D
    Napisałabym koma wcześniej, ale sama wiesz, nie miałam, jak ;P
    ~JulkaXD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne że wiem, i u mnie tysz xD Hahahah, ale w końcu my to wymyśliłyśmy xD

      Usuń
    2. Haha num ;3
      http://story-about-auslly.blogspot.com wstawiłam rozdział, jakby co ;P
      ~JulkaXD

      Usuń
    3. Wiem, czytałam, cudoowny szaszłyczku xD

      Usuń
    4. Ac., dziękować ;* ;P
      ~JulkaXD

      Usuń