Austin
- Dobrze, że wróciłeś stary! - Krzyknął
uradowany Dez prosto do mojego ucha.
- Wróciłem? - Nie rozumiałem zbytnio
dlaczego tak mówi. Przecież długo tutaj raczej nie leżałem. Chyba, że tak
szybko się za mną stęsknił.
- No tak, przecież on nic nie pamięta....
- Powiedziała zmieszana szatynka.
- Czego nie pamiętam? Czy coś się
stało?... - Nie miałem pojęcia o co im chodzi.
- Później ci wytłumaczymy. A teraz chodź,
Carl się niecierpliwi. - Dodała Trish po czym otworzyła szeroko drzwi.
- Ale... No dobrze. - Zrezygnowałem
z ataku pytań i wstałem powoli z łóżka po czym ruszyłem na korytarz. Był on
szeroki i biały, a ostre, bardzo jasne światło z lamp raziło w oczy. Szczerze mówiąc zrobiło mi się trochę niedobrze na widok tego szpitalnego, surowego wyglądu.
Po chwili zorientowałem się, że to nie był żaden ze znanych mi szpitali. 'Gdzie
ja jestem...' Pomyślałem.
Kiedy wyszliśmy z budynku szpitalnego,
ujrzałem ciągnące się zupełnie inne od normalnego otoczenie. Niedokładnie
wylany asfalt, dużo drzew, zielona trawa.
- Gdzie my jesteśmy? - Zapytałem
zdezorientowany. Reszta najwyraźniej chciała mi odpowiedzieć, ale dobiegł do
nas jakiś mężczyzna.
- Austin, nic ci nie jest? Blado
wyglądasz! - Zamartwiał się nad moim stanem zdrowia. I znał moje imię. Ale
przecież ja go nigdy nie widziałem na oczy!
- Dzień dobry... Ze mną w porządku. Ale...
Kim pan jest? - spytałem podirytowany.
- Wujku, on nie pamięta... Miał niedawno
amnezję, i najwyraźniej powrócił do stanu sprzed niej. - Powiedziała Ally do
zdziwionego 'wujka'.
- Rany boskie... A tak właściwie to co mu
się stało? Jechaliśmy tak szybko że nie zdążyłem zapytać.
- Dostał kłodą w głowę. - ponownie
wytłumaczyła.
- W takim razie, jestem Carl, wujek Ally,
miło mi. - wyciągnął do mnie rękę. Uścisnąłem ją po czym także się
przedstawiłem.
- Wiem przecież kim jesteś. - Zaśmiał się
cicho.
- No tak... - Speszyłem się.
- To jedźmy już, Austin musi coś zjeść! -
Odezwał się rudzielec. Przewróciłem tylko oczami i lekko westchnąłem.
- Ty ciągle tylko o jednym! - skarciła
Dez'a czarnowłosa.
Kiedy wsiedliśmy do auta, wszyscy
wytłumaczyli mi mniej więcej gdzie się znajdujemy oraz dlaczego tutaj jesteśmy,
no i oczywiście co się ze mną działo podczas amnezji.
Ze zdziwieniem wysłuchiwałem wszystkiego o
czym mi opowiadali. Nigdy bym nie pomyślał, że może spotkać mnie coś tak
dziwnego.
- Na serio nic nie pamiętałem? -
dopytywałem się, na co moi przyjaciele przytaknęli.
- Dokładnie tak jak teraz nie pamiętasz co
się wtedy z tobą działo, tak nie pamiętałeś wtedy swojego teraźniejszego życia.
- dodała Trish. To wszystko było dla mnie jak z kosmosu.
Po około 10 minutach wujek Ally zaparkował
przed wielką wsią. dużo budynków, zwierząt - to wszystko było dla mnie nowe.
- Czyli twierdzicie, że już tutaj byłem? -
zapytałem nie dowierzając.
- Dokładnie. Nawet pomagałeś mi karmić
zwierzęta. - odpowiedział uśmiechnięty Carl.
- Woow... - ja i zwierzęta?!
- Mhm. - odpowiedzieli wszyscy ze
śmiechem. Nagle podbiegła do mnie jakaś blondynka i zarzuciła mi ręce na szyję.
Ja szybko się od niej odsunąłem.
- Kim jesteś? - spojrzałem na nią
pytająco.
Ally
Kiedy blondyn zapytał się Kiki kim ona
jest, zachciało mi się śmiać. Jej mina była bezcenna.
- Jak to: Kim jesteś?! - zapytała ze
złością. Austin nie wiedzący o co chodzi chciał jeszcze bardziej odsunąć się od
tej psychopatki.
- O nie, ode mnie się tak łatwo nie
uwolnisz! - zaczęła go gonić z widoczną zawziętością. Ale nie taką dla zabawy -
wyglądała jakby chciała go zgwałcić.
Tak, wiem jak to brzmi. Ale ja nie żartuję.
- Czego ty ode mnie chcesz? – pytał się chowając się za mną.
- Odsuń się od niej! – krzyczała wskakując na jego plecy.
- Mam dzwonić na policję? - zapytał wujek Carl.
- Chyba tak… ona jest groźna. – odpowiedziała Trish.
- Tak jak ja! – wykrzyknął Dez wyskakując naprzeciwko niej.
Wyglądało to jak wojna dwóch wiewiórek: rudej i blond.
- Oj no już nie przesadzajcie! – próbowałam ich rozdzielić. Na
darmo.
Zaczęli się na zmianę targać za włosy.
- Ale tak na serio… kto to jest? – zapytał mnie szeptem Austin.
Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Prawdę?
- Przystawiała się do ciebie a ty nie protestowałeś. –
odpowiedziałam cicho opuszczając głowę.
- Co?! – wykrzyknął przerażony w lekkim obrzydzeniem.
- Taka prawda. – dodała czarnowłosa podchodząc do nas. Najwyraźniej
już jej się znudziło patrzenie na wojnę wiewiórów. Blondyn nie wiedział co
powiedzieć. Zatkało go.
- No sorry, ale ona jest… nienormalna. - powiedział po chwili.
- Może pan spróbować ich rozdzielić? – skierował pytanie do Carla.
- Gdyby to tylko było takie proste… - odpowiedział oceniając
sytuację.
Nagle usłyszeliśmy głośny krzyk.
- Tak! Wyrwałem jej włosy! – Uradowany Dez przylazł do nas ze
zdobyczą. Załamaliśmy się. On serio jest taki głupi? Ale najwyraźniej to
poskutkowało. Blondynka z głośnym piskiem pobiegła gdzieś... w siną dal, można
by ująć.
- Jestem zwycięzcą! – krzyczał szczęśliwy.
- Tak, jesteś, jesteś. – przyznaliśmy mu rację śmiejąc się.
Następnie poszliśmy do swoich pokoi. Tak właściwie to musiałam
najpierw oprowadzić Austin’a po całym budynku, bo oczywiście o wszystkim
zapomniał.
Racja… O naszej wcześniejszej rozmowie też… Na tą myśl
posmutniałam.
***
Heey, jak widzicie jest rozdział, mam nadzieję że nie taki zły...
Obiecuję że następny będzie dłuższy!
Vica mnie trochę przypiłowała żebym w końcu dodała ten 49 xd (dzięki ci wielkie c:)
Noo, i o chyba tyle, nie chcę przynudzać.
Mam nadzieję że ktokolwiek jeszcze został na tym blogu i chociaż to czyta ;>
~Refive
Świetny rozdział :)
OdpowiedzUsuńCzekam na next :*
Aaa ale się ciesze że jest rozdział!!! CU-DO-WNY!!!! Austin nareszcie odzyskał pamięć!! Jupi xD Teraz tylko czekać na Auslly :)
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta :**
Ładnie tutaj. Zapraszam do mnie: http://ausllyaustinially.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńNataly
Oh, nie ma za co :*
OdpowiedzUsuńAle jak jeszcze raz mi zawalisz, to przywalę patelnią :D Buźka :**