piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 49

Austin

- Dobrze, że wróciłeś stary! - Krzyknął uradowany Dez prosto do mojego ucha.
- Wróciłem? - Nie rozumiałem zbytnio dlaczego tak mówi. Przecież długo tutaj raczej nie leżałem. Chyba, że tak szybko się za mną stęsknił.
- No tak, przecież on nic nie pamięta.... - Powiedziała zmieszana szatynka.
- Czego nie pamiętam? Czy coś się stało?... - Nie miałem pojęcia o co im chodzi.
- Później ci wytłumaczymy. A teraz chodź, Carl się niecierpliwi. - Dodała Trish po czym otworzyła szeroko drzwi.
 - Ale... No dobrze. - Zrezygnowałem z ataku pytań i wstałem powoli z łóżka po czym ruszyłem na korytarz. Był on szeroki i biały, a ostre, bardzo jasne światło z lamp raziło w oczy. Szczerze mówiąc zrobiło mi się trochę niedobrze na widok tego szpitalnego, surowego wyglądu. Po chwili zorientowałem się, że to nie był żaden ze znanych mi szpitali. 'Gdzie ja jestem...' Pomyślałem.
Kiedy wyszliśmy z budynku szpitalnego, ujrzałem ciągnące się zupełnie inne od normalnego otoczenie. Niedokładnie wylany asfalt, dużo drzew, zielona trawa.
- Gdzie my jesteśmy? - Zapytałem zdezorientowany. Reszta najwyraźniej chciała mi odpowiedzieć, ale dobiegł do nas jakiś mężczyzna.
- Austin, nic ci nie jest? Blado wyglądasz! - Zamartwiał się nad moim stanem zdrowia. I znał moje imię. Ale przecież ja go nigdy nie widziałem na oczy!
- Dzień dobry... Ze mną w porządku. Ale... Kim pan jest? - spytałem podirytowany.
- Wujku, on nie pamięta... Miał niedawno amnezję, i najwyraźniej powrócił do stanu sprzed niej. - Powiedziała Ally do zdziwionego 'wujka'.
- Rany boskie... A tak właściwie to co mu się stało? Jechaliśmy tak szybko że nie zdążyłem zapytać.
- Dostał kłodą w głowę. - ponownie wytłumaczyła.
- W takim razie, jestem Carl, wujek Ally, miło mi. - wyciągnął do mnie rękę. Uścisnąłem ją po czym także się przedstawiłem.
- Wiem przecież kim jesteś. - Zaśmiał się cicho.
- No tak... - Speszyłem się.
- To jedźmy już, Austin musi coś zjeść! - Odezwał się rudzielec. Przewróciłem tylko oczami i lekko westchnąłem.
- Ty ciągle tylko o jednym! - skarciła Dez'a czarnowłosa.
Kiedy wsiedliśmy do auta, wszyscy wytłumaczyli mi mniej więcej gdzie się znajdujemy oraz dlaczego tutaj jesteśmy, no i oczywiście co się ze mną działo podczas amnezji.
Ze zdziwieniem wysłuchiwałem wszystkiego o czym mi opowiadali. Nigdy bym nie pomyślał, że może spotkać mnie coś tak dziwnego.
- Na serio nic nie pamiętałem? - dopytywałem się, na co moi przyjaciele przytaknęli.
- Dokładnie tak jak teraz nie pamiętasz co się wtedy z tobą działo, tak nie pamiętałeś wtedy swojego teraźniejszego życia. - dodała Trish. To wszystko było dla mnie jak z kosmosu.
Po około 10 minutach wujek Ally zaparkował przed wielką wsią. dużo budynków, zwierząt - to wszystko było dla mnie nowe.
- Czyli twierdzicie, że już tutaj byłem? - zapytałem nie dowierzając.
- Dokładnie. Nawet pomagałeś mi karmić zwierzęta. - odpowiedział uśmiechnięty Carl.
- Woow... - ja i zwierzęta?!
- Mhm. - odpowiedzieli wszyscy ze śmiechem. Nagle podbiegła do mnie jakaś blondynka i zarzuciła mi ręce na szyję. Ja szybko się od niej odsunąłem.
- Kim jesteś? - spojrzałem na nią pytająco. 

Ally

Kiedy blondyn zapytał się Kiki kim ona jest, zachciało mi się śmiać. Jej mina była bezcenna.
- Jak to: Kim jesteś?! - zapytała ze złością. Austin nie wiedzący o co chodzi chciał jeszcze bardziej odsunąć się od tej psychopatki.
- O nie, ode mnie się tak łatwo nie uwolnisz! - zaczęła go gonić z widoczną zawziętością. Ale nie taką dla zabawy - wyglądała jakby chciała go zgwałcić.
Tak, wiem jak to brzmi. Ale ja nie żartuję.
- Czego ty ode mnie chcesz? – pytał się chowając się za mną.
- Odsuń się od niej! – krzyczała wskakując na jego plecy.
- Mam dzwonić na policję? - zapytał wujek Carl.
- Chyba tak… ona jest groźna. – odpowiedziała Trish.
- Tak jak ja! – wykrzyknął Dez wyskakując naprzeciwko niej.
Wyglądało to jak wojna dwóch wiewiórek: rudej i blond.
- Oj no już nie przesadzajcie! – próbowałam ich rozdzielić. Na darmo.
Zaczęli się na zmianę targać za włosy.
- Ale tak na serio… kto to jest? – zapytał mnie szeptem Austin. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Prawdę?
- Przystawiała się do ciebie a ty nie protestowałeś. – odpowiedziałam cicho opuszczając głowę.
- Co?! – wykrzyknął przerażony w lekkim obrzydzeniem.
- Taka prawda. – dodała czarnowłosa podchodząc do nas. Najwyraźniej już jej się znudziło patrzenie na wojnę wiewiórów. Blondyn nie wiedział co powiedzieć. Zatkało go.
- No sorry, ale ona jest… nienormalna. -  powiedział po chwili.
- Może pan spróbować ich rozdzielić? – skierował pytanie do Carla.
- Gdyby to tylko było takie proste… - odpowiedział oceniając sytuację.
Nagle usłyszeliśmy głośny krzyk.
- Tak! Wyrwałem jej włosy! – Uradowany Dez przylazł do nas ze zdobyczą. Załamaliśmy się. On serio jest taki głupi? Ale najwyraźniej to poskutkowało. Blondynka z głośnym piskiem pobiegła gdzieś... w siną dal, można by ująć.
- Jestem zwycięzcą! – krzyczał szczęśliwy.
- Tak, jesteś, jesteś. – przyznaliśmy mu rację śmiejąc się.
Następnie poszliśmy do swoich pokoi. Tak właściwie to musiałam najpierw oprowadzić Austin’a po całym budynku, bo oczywiście o wszystkim zapomniał.
Racja… O naszej wcześniejszej rozmowie też… Na tą myśl posmutniałam.

***
Heey, jak widzicie jest rozdział, mam nadzieję że nie taki zły...
Obiecuję że następny będzie dłuższy!
Vica mnie trochę przypiłowała żebym w końcu dodała ten 49 xd (dzięki ci wielkie c:)
Noo, i o chyba tyle, nie chcę przynudzać. 
Mam nadzieję że ktokolwiek jeszcze został na tym blogu i chociaż to czyta ;>

~Refive

4 komentarze:

  1. Świetny rozdział :)
    Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaa ale się ciesze że jest rozdział!!! CU-DO-WNY!!!! Austin nareszcie odzyskał pamięć!! Jupi xD Teraz tylko czekać na Auslly :)
    Czekam na nexta :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładnie tutaj. Zapraszam do mnie: http://ausllyaustinially.blogspot.com/
    Nataly

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh, nie ma za co :*
    Ale jak jeszcze raz mi zawalisz, to przywalę patelnią :D Buźka :**

    OdpowiedzUsuń