niedziela, 28 czerwca 2015

Rozdział 53

*Austin
Kiedy... Kika ciągnęła mnie za sobą na krótką chwilę zwróciłem wzrok w stronę moich przyjaciół, w stronę bramy prowadzącej do farmy wujka Ally. Bez najmniejszego problemu zauważyłem na ich twarzach współczucie, znaczy... Na pewno na twarzy Deza, twarz Trish bardziej ukazywała, eee... zdenerwowanie, oczywiście także współczucie, aczkolwiek na pierwszy rzut oka bardziej przypominało to zdenerwowanie. Jak już wcześniej wspomniałem. Co do Ally? Hmm... Zniesmaczenie. Co według mnie wydaje się dość dziwne, ale cóż? Także, eee... Po prostu, przystańmy na tym, że doprawdy ciężko określić! Ale oczywiście nie zaprzeczam, że i tym razem wyglądała ślicznie. W ogóle, dlaczego miało być inaczej, skoro Ally... Ogólnie wygląda śliczne.
Zauważyłem, że Kika także na krótką chwilę spojrzała w stronę szatynki, brunetki i rudzielca, można ująć, ze mroziła ich wzrokiem. Czym spowodowała, że skierowali swoje nogi w stronę domu wujka Allyson. W sumie nie wiem czemu. Ah! No tak... Oni nie darzą jej ogromną sympatią, podobnie jak ja. Do tej pory nie dociera do mnie, po jakiego się na to zgodziłem?! To szaleństwo! Istne szaleństwo.
*****
Na swojej ręce poczułem delikatny powiew wiatru. Przez co, coś mnie zmusiło by odwrócić wzrok od oddalających się przyjaciół i... Spojrzeć w jej stronę. Dotarło do mnie, że blondynka w końcu przestała "dusić" moją rękę, prościej mówiąc... Po prostu ją puściła. Kompletnie o tym zapomniałem, mimo to poczułem przyjemną ulgę.
-Posłuchaj Austin... Chciałam z tobą porozmawiać.
Po długim czasie milczenia z ust Kiki rozpoczęły wypływać słowa.
-A, o czym.? -Niepewnie spytałem.
-Bo, ja... eee... -Na mojej twarzy ukazało się, delikatne zdziwienie.
Dziewczyna najwyraźniej to zauważyła, ponieważ kontynuowała dalej:
-Eee... Ja... Na litość boską,  dlaczego to takie trudne?!
Nadal nie wiedziałem, co może jej chodzić po głowie, przyznam... Ogarnęło mnie delikatne poczucie strachu. Kika składała myśli. Po jakimś czasie, w jakiś sposób tego dokonała. -JA, po prostu chciałam...
Pierwsze słowo wypowiedziała, bardzo wyraźnie, tak jakby... Od tego zależało jej życie, a tym czasem... Było zupełnie inaczej. Gdy, ponownie otworzyła usta, chciała dokończyć swoją wypowiedź... Nagle -Z nienacka! Obok nas ukazał się dość duży, czarny pies. Blondyce szybko ulotniło się z umysłu, co właśnie chciała powiedzieć i jednym, szybkim ruchem przykucnąłem tuż przy nim, drapiąc go za uchem.
-Beer, słoneczko! Co ty tutaj robisz?? 
Przyglądałem się całej tej scenie z dość sporym zaciekawieniem, na mojej twarzy ponownie ukazało się zdziwienie, jednakże... Tym razem dość wyraźne. -Oh! Austin, wybacz! To jest pies...
-Akurat to wiem, co to za pies? Emm, to w ogóle jest pies? - Przypadkowo jej przerwałem. Nie wiem dlaczego, ale to zrobiłem.
-Tak, to jest Beer, jak już mówiłam jest psem, moim psem. Beer jest moim małym, ukochanym skarbem! -Szczerze się uśmiechnęła, nadal przykucając i drapiąc za uchem, eee... Beera?!
-Skąd wzięło się to imię? -Przypadkowo zadałem to pytanie na głos, a tymczasem chciałem, aby jedynie znalazło się w moich myślach. 
Kika, zaśmiała się.
-A wiesz... To dość zabawne! Bo wiesz... Beer bardzo lubi wypijać piwo i tak ma od małego! -Ponownie się zaśmiała, tym razem i ja.
-Hahah, faktycznie to dość zabawne. -Przyznałem blondynce racje.
-Niestety... Dzięki, temu piwu, Beer jest taki mały...
Jeżeli ten pies jest mały, to chyba powinienem odwiedzić okulistę i to bardzo dobrego! Już miałem odpowiadać, gdy po dłuższej chwili Kika, "odstawiła" Beera i z powrotem wróciła do pozycji stojącej, spytała:
-Może się przejdziemy? -Na jej ustach pokazał się delikatny zarys uśmiechu, ale... Naturalnie! Nie mógł się równać z uśmiechem Allyson.
-Cały czas to robimy. -Ponownie się zaśmialiśmy, tym razem szczerzej.
-No tak, faktycznie... Hah -Policzki Kiki, lekko się zaróżowiły. 
Muszę przyznać... Wyglądała uroczo. Oczywiście, nie tak jak Ally!
-Ale... To dobry pomysł! -Stwierdziłem. -Beer idzie z Nami? -Po czym dodałem, głaszcząc go po czarnej sierści, Kika do mnie dołączyła. 
Całkiem przypadkowo... Nasze ręce się dotknęły! Szybko odskoczyliśmy i ruszyliśmy przed siebie, no a raczej ja.
"Co to, do cholery było?!" -Przez jakiś okres cały czas zadawałem sobie to pytanie.
-Chodź, Beer! Idziemy -Zawołała.
Beer doprawdy dość szybko znalazł się tuż obok naszych nóg. Kika znalazła jakiś patyk i z dość sporym zamachem rzuciła go przed siebie. Beer szybko za nim pobiegł.
Przez jakiś czas trwaliśmy w milczeniu... Czarny pies cały czas przybiegał i odbiegał. Przynosząc  patyk i wypluwając go tuż przed nami... domagając się, aby ponownie ktokolwiek z nas mu go rzucił. Tym razem wypadło na mnie, przykucnąłem, podniosłem zaśliniony patyk i rzuciłem, jak najdalej byłem w stanie. Beer bardzo uważnie obserwował lecący kawałek drewna, po czym szybkim biegiem pobiegł za nim.
Ja, za to... wraz z Kiką nadal szliśmy w milczeniu.
Otworzyłem usta, miałem już zamiar przełamać tą nieco niezręczną ciszę, kiedy ku naszym stopom pojawił się czarny, kudłaty, dość duży pies o czarnych ślepiach... tak tym psem, był nie kto inny, jak Beer, pies Kiki. Pies, którego uważa za "małego", cóż? Nie sądzę, żeby był mały skoro sięga  do około jednego metra wysokości! No, ale okay... Nie chce się sprzeczać, nie mam nawet do tego żadnych podstaw. 
-Kikaa... -Zacząłem niepewnie. 
Sprawiając, że cisza, która od dłuższego czasu między nami się narodziła, w tym momencie właśnie umarła. 
-Tak, Austin? -Spytała spokojnie,  po czym spojrzała na mnie delikatne się uśmiechając.  
Co spowodowało, że poczułem się lekko zdezorientowany...
-Emm... Noo... Ymm... -Przez krótką chwilę nie wiedziałem co powiedzieć.
Kika przypatrywała mi się z troską w oczach. 
"Austin, co się z tobą dzieję,  do cholery! Weź się w garść!" -Krytykowałem siebie w myślach. 
-Chciałaś mi coś powiedzieć, prawda? -Po paru sekundach ciągłego krytykowania siebie samego wziąłem się w garść. 
-Ymm... Tak! -Moje pytanie wyraźnie zmieszała blondynkę. 
Przystanęła, po czym szybkim ruchem ręki pociągnęła mnie za kołnierz koszulki i odwróciła w swoją stronę. 
-Austin, bo ja... -Poluzowała uścisk i zaczęła bawić się jego końcami. 
Już chciałem przerwać ten niezręczną chwilę,  kiedy zrobiła to Kika. Zabrała ręce z mojego kołnierza i oddaliła się ode mnie na parę centymetrów. Otulina siebie samą jedną ręką.
-Chciałabym Cię przeprosić... -Wypowiedziała, prawie nie słyszalne. 
Powoli ruszyła przed siebie. Nie wiem czemu, ale szybko zrównałem się z nią ramionami. Zauważyłem,  że po jej policzku zaczyna spływać pojedyncza łza. 
Nie wiem czemu, ale zrobiło mi się jej dziwnie żal... Szybko przyciągnąłem ją do siebie, co było pierwszą myślą,  która przyszła mi do głowy. Wtedy nie zadawałem sobie sprawy z jaką siłą to zrobiłem, gdzie  dokładnie się znajduję i, że ktoś Nas obserwuje.
Kiedy dzieliło Nas już parę milimetrów, usta Kiki spotkały się z moim. 
Oderwałem się od blondynki w jak najszybciej jak było to możliwe.  Wtedy zrozumiałem co się właściwie wydarzyło i w jakim miejscu się dokładnie znajduję.  Przede mną stał drewniany, średniej wielkości, drewniany dom. Zauważyłem,  że w stronę jego drzwi biegnie zapłakana, drobna dziewczyna, o zgrabnych nogach i idealnej figurze. Wszędzie poznałbym tą sylwetkę...
Przez moją głowę przeleciała jedna myśl -ALLY!

___________________________

Hey, kochani!
Może na samym wstępie przeproszę Was za to, że przed tyle miesięcy nic nie ukazywało się na tym blogu, znowu... 
Ale cóż? Z początku nie miałam czasu a potem... Wszystko jakoś samo z leciało... Zaś w czerwcu wchodzą w grę oceny końcowe... 
Zdaję sobie też sprawę, że tym rozdziałem Wam tego nie wynagrodzę a za pocałunek Kiki wraz z Austinem zapewne chcielibyście mnie powieść na żyrandolu... Ale pamiętajcie,  ja mam swoją PATELNIE :0
Co do następnego rozdziału?? Zapewne zajmie się nim Revife.  
Także ten... Czekajcie!
~ICA~

6 komentarzy:

  1. Ohoho.
    No. Podoba mi się!
    Czekam!!

    ~Wika aka ponczek

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero dzisiaj wpadłam na twojego bloga, czyli jednak opłaca się chorować można natrafić w necie na genialne opowiadania! :D oczywiście dodaję do obserwowanych :))) zapraszam też na moje opowiadanie o Auslly : www.amahz.blogspot.pl , pozdrawiam i czekam na next'a xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział boski 😉
    Czekam z niecierpliwością na następny 😍
    Zapraszam do mnie ----> aandamystory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział boski 😉
    Czekam z niecierpliwością na następny 😍
    Zapraszam do mnie ----> aandamystory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział boski 😉
    Czekam z niecierpliwością na następny 😍
    Zapraszam do mnie ----> aandamystory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń